They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

All I Need Is You...

Temat: To, co piękne...
Błękitna chwila
Zniknie za brzegiem, ujdzie za skały
żagiel, w błękicie jak skrzydło biały,
na rozpalonym zboczu rozściele
wiatr przedwieczorny pachnące ziele,
niską buczyną, ostrym jałowcem
wstrząśnie nad dzikim górskim manowcem.

Dom jest daleko, świat jest daleko,
za zapomnienia górą i rzeką:
nic nam nie grozi, nikt o nas nie wie;
ptak w migdałowym ukryty drzewie
potrząsa skrzydłem i gwiżdże z cicha,
zdeptany piołun wonią oddycha.

Połóż mi rękę pod senną głowę.
Wczoraj - zginęło, dzisiaj - jest nowe,
jutro - pod żaglem białym na głębi
ściga lecące stado gołębi.
Jesteśmy wolni, jesteśmy sami
śród ziół pachnących, pod błękitami.

Koniki polne w kamieniach dzwonią...
Serce zamiera jak ptak pod dłonią.
Czas coraz pustą napełnia czaszę...
Wczoraj - zginęło, dzisiaj - jest nasze,
a jutra nie chcą widzieć za mgłami
oczy zamknięte pocałunkami.

Kazimiera Iłłakowiczówna



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,28,1007797,1007797,To_co_piekne_.html



Temat: Nasiona marihuany razem z pismem
na targu co tydzien kupje dla golebi kilogramowy worek konopii :D i jakos nikt nigdy nie chcial mnie za
to zamknac, ale slyszalem ze ludziom obrywalo sie od policji za posiadanie nasion konopii.
Apropos takich konopi z targu to potrafia niekiedy z nich wyrosnac niezle monstra :D (apage to
straszne ziolo ;-). telewizja kiedys nadawala taki film dokumentalny o tym jak to holandiia walczy z
cpunami :D np. jesli jestes uzalezniony od heroiny to panstwo daje ci narkkotyki oto zebys niepopelnial
przestepstwa zdobywajac na nie pienadze :D niezle co. a unas za posiadanie okopconej lufki od
marikuany mozna dostac wyrok.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,21,19924845,19924845,Nasiona_marihuany_razem_z_pismem.html


Temat: Zestaw do fondue.
Witaj ponownie
Ja z musu też to kupuję bo nie mam gdzie przechowywać twarogu w
procesie gliwienia,ale w domu idzie taki gotowiec na patelnię,
ze sporą ilością masła(fabryczny chyba jest robiony bez
masła),dodaję wiecej kminku,zioła,lekko czosnku i odlewam go na
nowo.
Co do przyspieszania procesu gliwienia to jestem przeciwnikiem.
Zawsze jakies resztki smaku sody oczyszczanej w tym serze
wyczuwam. On ma śmierdzieć sam ze swojego jestestwa,ale co
zrobić jak od smrodu tego twarogu umarł kot sąsiadki dwa
balkony wyżej,a gołębie osiedlowe porzuciły młode i trzeba
było to dokarmiać.Pozdrawiam
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,77,103923258,103923258,Zestaw_do_fondue_.html


Temat: Angora - artykuł
....ale dla zwykłych ludzi jednak przykład geodety jest w miarę trafny (choć
oczywiście zgadzam sie z przedmówcą) ponieważ skoro 3,5 miesieczne leczenie +
zioła prawie nic nie pomagają to tym bardziej nie pomoże 3 tygodniowe o którym
mówi drugi artykuł.
Ojciec kilkukrotnie pokazywał mi artykuliki w których zachwalano 2 tygodniowe
leczenie i jak ładnie wszystkie objawy schodzą. Nawet na lekarstwie dla gołębi
pisze że jednokrotne podanie likwiduje skutecznie boreliozę!
Trzeba tylko udać sie do zakaźnika. Przykład geodety pokazuje że niekoniecznie
tak musi być.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,26140,63620333,63620333,Angora_artykul.html


Temat: Problem w golebiami na balkonie
Parapety to nic. U mnie "srały" po całym balkonie i jesienią był on w zasadzie
bezużyteczny. Wyobraz sobie taką sztuczną trawę, którą mam na balkonie i na tym
masa świeżych gówien po przyjściu z pracy.To nie była gładka powierzchnia jak
parapet czy płytki, ktore dosc łatwo zetrzeć. Obsrały przepiękne zioła, które
miałam zamiar na zimę przenieśc do kuchni.
Byłam bezradna mimo odstraszających wiatraczków itp.
Wyłożyłam balkon folią i od września do kwietnia regularnie zmieniałam, bo była
cieżka od gówien po tygodniu. Czyli poruszająca się na wietrze folia nie
odstraszyła ich. Ostatnio wyniosły się!
Oczywiście rozumiem wpisy humorystyczne, ale wierzcie mi, że czasem gołębie
uniemożliwiają korzystanie z balkonu. I nie jest to kwestia 2 gówien na parapecie.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,69,94936332,94936332,Problem_w_golebiami_na_balkonie.html


Temat: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeństwa...
Blękitna chwila

Zniknie za brzegiem, ujdzie za skały
żagiel, w błękicie jak skrzydło biały,
na rozpalonym zboczu rozściele
wiatr przedwieczorny pachnące ziele,
niską buczyną, ostrym jałowcem
wstrząśnie nad dzikim górskim manowcem.

Dom jest daleko, świat jest daleko,
za zapomnienia górą i rzeką:
nic nam nie grozi, nikt o nas nie wie;
ptak w migdałowym ukryty drzewie
potrząsa skrzydłem i gwiżdże z cicha,
zdeptany piołun wonią oddycha.

Połóż mi rękę pod senną głowę.
Wczoraj - zginęło, dzisiaj - jest nowe,
jutro - pod żaglem białym na głębi
ściga lecące stado gołębi.
Jesteśmy wolni, jesteśmy sami
śród ziół pachnących, pod błękitami.

Koniki polne w kamieniach dzwonią...
Serce zamiera jak ptak pod dłonią.
Czas coraz pustą napełnia czaszę...
Wczoraj - zginęło, dzisiaj - jest nasze,
a jutra nie chcą widzieć za mgłami
oczy zamknięte pocałunkami.

Kazimiera Iłłakowiczówna
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,13,9175259,9175259,Przerwa_na_refleksje_i_szczypte_czlowieczenstwa_.html


Temat: Wiejskie zwyczaje w miescie - co o tym sadzicie?
hymen napisał:

> seth.destructor napisał:
>
> Ale hodowanie gołebi na balkonie czy uprawianie kawałka gleby pod
> balkonem w żaden sposób nie kojarzy mi się z wsią, czy jej
> zwyczajami. To są typowo miejskie wymysły.

Naturalnie my tez sadzimy wśród kwiatów jakieś zioła kuchenne (tymianek,
rozmaryn, majeranek...), po co latać zaraz do ogródka.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,29,77069477,77069477,Wiejskie_zwyczaje_w_miescie_co_o_tym_sadzicie_.html


Temat: zioła na balkonie...
Chodzi Ci strikte o zioła a nie o kwiatki? Próbowałam dwa czy trzy lata temu, ale szałwię mi zjadły gołębie (niestety mamy takich współlokatorów na balkonie, może się wynosą na dobre...), mięta padła od słońca (południowy zachód), a melisa padła tak wogóle. Aha, majeranek nie wykiełkował, lawenda też. Lubczyk rośnie przesadzony do ogródka. Ale się nie zrażam i juz w tym roku postanowiłam znów powalczyć.Kupiłam: szałwię, miętę, bazylię i chyba lawendę. Jak będę miała troszkę czasu, to je wysieję do doniczek i zobaczę jak wzejdą - może potem część trafi do ogródka rodziców, jak się zgodzą, a część zostanie na balkonie. Żeby tylko gołębie się nie połakomiły Hodowanie ziół Ci bardzo polecam, choć ja je lubię głównie ze wzglęgu na zapach i kwiaty (szałwia super kwitnie, na niebiesko - mój ulubiony kolor), a poza tym mam jakieś opory przd jedzeniem tego, co się na Śląsku wyhoduje. Nie wiem, czy Ci mogę dużo poradzić, bo głównie robię to na wyczucie, trochę czytałam z książek typu Wiekla Księga Ziół itp. Aneczka
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,582,5278315,5278315,ziola_na_balkonie_.html


Temat: Jak i kiedy powiedzieć o biologicznym ojcu
Możesz wymyśleć bajkę, która pomoże dziecku zrozumieć całą sytuację.

Napisałam jedną "na biegu" ale wymaga jeszcze doszlifowania:

Bajka o niebieskim garnku

Wyobraź sobie małe miasteczko z wąskimi uliczkami i białymi domkami z
czerwonymi dachami.
Pośrodku miasteczka był kwadratowy rynek. Przylatywały tam szare gołębie, które
głośnym gruchaniem domagały się od przechodniów okruszków.
Tuż przy rynku stał maleńki domek, najmniejszy w całym miasteczku. W środku był
malutki, przytulny pokoik i jeszcze mniejsza kuchnia, w której pachniało
ziołami. W rogu kuchni stał stary kaflowy piec a na nim - piękny, niebieściutki
garnek z dwoma uchami.
Garnek był bardzo ważny. To dzięki niemu staruszek, mieszkaniec maleńkiego
domku, mógł przyrządzać dla siebie jedzenie. Wieczorem garnek umyty i wytarty
miękką ściereczką do sucha zapadał w smaczną drzemkę.
I tak było każdego dnia.
Aż nagle któregoś wieczoru podczas mycia garnka urwało się jedno ucho. Na
dodatek tak niefortunnie, że kawałek się ułamał. Nie dało się go ponownie
przykręcić. Staruszek bardzo się zmartwił, bo jak tu gotować w garnku z jednym
uchem? Jak przenosić go jedną ręką? Będzie bardzo ciężko. Zasmucony staruszek
położył się spać.
Garnek nie mógł zasnąć. Był niespokojny. Co z nim teraz będzie? Czy nadal
będzie tak samo ważny? Czy staruszek będzie chciał w nim gotować swoje ulubione
potrawy? Przecież już nie jest taki sam. Ma tylko jedno ucho. Garnek z
niepokojem oczekiwał świtu i tego co nastąpi.
Następnego dnia staruszek wstał, zjadł lekkie śniadanie i gdzieś wyszedł. Długo
nie wracał.
W końcu drzwi od domku skrzypnęły i pojawił się w nich staruszek. W ręku
trzymał mały błyszczący przedmiot. Przyłożył go do garnka. To było nowe ucho.
Było w niebieskim kolorze, nieco jaśniejszym niż garnek ale pasowało. Staruszek
wziął śrubki i przykręcił nowe ucho do garnka. Popatrzył z zadowoleniem na
swoje dzieło i zabrał się do przyrządzania swojej ulubionej zupy pomidorowej.
A garnek był bardzo szczęśliwy, że znowu ma dwa ucha...



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,851,65472942,65472942,Jak_i_kiedy_powiedziec_o_biologicznym_ojcu.html